koncert
Artur Dutkiewicz Trio "Traveller" oraz Steve Coleman z zespołem

koncert

Artur Dutkiewicz Trio "Traveller" oraz Steve Coleman z zespołem

Artur Dutkiewicz Trio "Traveller" oraz Steve Coleman z zespołem - Bilety na koncert

Artur Dutkiewicz Trio "Traveller" oraz Steve Coleman z zespołem - Rybnik Teatr Ziemi Rybnickiej | Bilety na koncert

Jako pierwszy wystąpi Artur Dutkiewicz, wybitny polski pianista nazywany jest „Ambasadorem jazzu” /Jazz Forum Magazine 12/2012/. Jest jednym z najczęściej koncertujących za granicą polskich muzyków jazzowych. Wystąpił w ponad 60 krajach; od USA przez Europę, Afrykę, po Chiny i Australię.
Jego trio, z wyrazistym i rozpoznawalnym stylem, jest uznawane przez krytyków muzycznych za jeden z najlepszych polskich zespołów jazzowych. Trio występowało na całym świecie, m.in. w Australii, Nowej Zelandii, Chinach, Indonezji, Niemczech, Rosji, Włoszech, Turcji, Azerbejdżanie i Kanadzie. W sekcji rytmicznej towarzyszącej pianiście towarzyszyć będą Andrzej Święs - bass oraz Adam Zagórski - perkusja.

Festiwal zakończy Steve Coleman - amerykański saksofonista, kompozytor, wizjoner współczesnej muzyki improwizowanej oraz wielki duchem filozof rytmu i czarnej kultury. Coleman jest powszechnie uważany za jednego z najbardziej wpływowych muzyków swojego pokolenia i jednego z najważniejszych saksofonistów w amerykańskim jazzie ostatnich trzydziestu lat. Od początku kariery podążał swoją własną ścieżką, odrzucając etykiety stylów i nurtów jazzu. Przesiąknięty muzyką Charlie Parkera, Johna Coltrane'a i Ornette Colemana, stał się jednym z najbardziej niezwykłych głosów saksofonu jazzowego, piewcą rozimprowizowanych Afroamerykanów, powracających do źródeł własnej kultury. Współzałożyciel, w połowie lat osiemdziesiątych, ruchu M-BASE, w którym inteligencja oraz duchowość wykreowały nową koncepcję harmonii oraz współpracy muzyków w zespole. Twórczość i idee Steve Colemana wywarły silny wpływ na rozwój muzyki, głównymi przedstawicielami ruchu M-BASE są muzycy tacy jak: Cassandra Wilson, Geri Allen, Robin Eubanks, Graham Haynes, Gary Thomas czy Greg Osby. Steve Coleman występował i nagrywał z takimi muzykami, jak: Sam Rivers, Cecil Taylor, Dave Holland, David Murray, Doug Hammond, Mike Brecker, Ravi Coltrane, Abbey Lincoln, Cassandra Wilson, a nawet grupą The Roots. Jego najważniejszy zespół to Steve Coleman and Five Elements, który działa już od ponad trzech dekad i w którym amerykańska, wielkomiejska muzyka, łączy się z elementami muzyki afrykańskiej diaspory. Początkowo, głównym celem poszukiwań Five Elements, było przekształcanie muzyki w język dźwiękowych symboli, następnie, w latach dziewięćdziesiątych, Coleman poświęcił się konceptualnym eksperymentom z rytmiką, komponował utwory, w których poszczególni muzycy grali w różnym metrum tworząc niesymetryczne układy rytmiczne. Muzyka, choć oparta na wyrazistym i transowym groovie, miała dość luźną strukturę melodyczną i harmoniczną. Za najwyższe osiągnięcie tego okresu uważa się album "The Tao of Mad Phat", aktualna dyskografia saksofonisty to ponad 30 płyt. Coleman odrzuca popularną kategoryzację muzyki, w szczególności nie używa pojęcia: jazz, a będąc zwolennikiem bardziej organicznego podejścia do muzyki preferuje określenie: spontaniczna kompozycja. Fizyka, metafizyka, matematyka, język, muzyka, taniec, rytm, astronomia - to wszystko postrzega Coleman jako składowe holistycznego ciała, z którym pracuje. Przeróżne formy muzyczne, jakie prezentuje, intuicyjnie i logicznie wypływają z ludzkiej percepcji i doświadczenia. Koncert Steve Coleman and Five Elements to rodzaj metafizycznej podróży, zarówno w głąb historii muzyki jak i własnej duszy.

W Rybniku Steve Coleman zagra koncert z udziałem zespołu w składzie: Kokayi - wokalista hip hopowy i raper  Jonathan Finlayson - trąbka, Anthony Tidd - gitara basowa i Sean Rickman - perkusja.

Bilety: 50 zł w przedsprzedaży do 31 października, 60 zł od 1.11.

CZYTAJ WIĘCEJ

Bilety

Recenzje

Można przeczytać na moim profilu FB-ym
Było super ! Więcej takich imprez
Występ tria Dutkiewicza bardzo dobry, świetna gra na fortepianie lidera. Coleman i reszta "zrobili swoje" wg. mojej oceny na 3-4,ale brak było więzi z publicznością ( choćby tego uśmiechu z plakatu). Zresztą, widownia też się "odwzajemniła".