koncert Cree

KARNET Cree + Dżem

koncert Cree

KARNET Cree + Dżem

KARNET Cree + Dżem - Bilety na koncert

KARNET Cree + Dżem | Bilety Online, Opis, Recenzje | 2020, 2021

Zespół Dżem to zjawisko, które od 35 lat cieszy, wzrusza, bawi i przede wszystkim jest nam opoką.

Choć muzyczna Polska poznała Dżem na początku lat 80., korzenie grupy sięgają dużo, dużo głębiej. Aż do roku 1973, kiedy to raczej niezobowiązująco grywali ze sobą bracia Beno (gitara basowa) i Adam (gitara) Otrębowie, Paweł Berger (piano) i Aleksander Wojtasiak (perkusja).

I niewiele lub nic nie zmieniło dojście wokalisty (grającego na harmonijce) Ryszarda Riedla. Bo zespół ani nie miał stałej bazy, ani własnego repertuaru (na swoje potrzeby adaptując przeboje zachodnich mistrzów w postaci Cream, Santany czy Rolling Stones), ani nawet… nazwy. Dopiero gdy sytuacja zmusiła do zapełnienia wolnego miejsca na plakacie, stanęło na nazwie Jam (od jamowania). Polski zapis nazwy trafił się – zupełnym przypadkiem kierującym ręką organizatorki jednego z koncertów – w roku 1974.

Dżem nie miał też jeszcze jednej rzeczy – stałego składu. Spośród muzyków, którzy doszli na przestrzeni lat, najważniejszy okazał się Leszek Faliński. To on wraz z Riedlem stanowił wówczas siłę napędową zespołu. Oni dwaj komponowali pierwsze oryginalne utwory grupy (własny program wykluł się latem 1979 roku w mazurskich Wilkasach). To oni nalegali, by Dżem wziął udział w festiwalu w Jarocinie. I postawili na swoim.

Cree od Dżemu nie ucieknie. Sebastian Riedel nie tylko jest przecież nieodrodnym synem swojego ojca, lecz i jego wiernym, muzycznym uczniem. Ale kto ma nim być, jeśli nie on? Zwłaszcza że odziedziczył lwią część talentu Ryszarda Riedla, zarówno jako wokalista, autor tekstów, jak i kompozytor. A w ramach „bonusu” jest jeszcze zdolnym gitarzystą. Dlatego, jeżeli słyszymy echa Dżemu w Ja to wiem i ty to wiesz (rzecz z nurtu Jak malowany ptak) albo w bardzo ładnym, balladowym, akustyczno-elektryczno- -hammondowym Wierzyć chcę w marzenia, możemy się tym tylko cieszyć.

A jednak Cree nie chce zamykać się w tradycyjnej dla siebie, bluesrockowej formule. Ba – Wyjdź możemy uznać za swego rodzaju stylistyczną rewolucję. Durowy Jestem tu dla ciebie całkowicie odrzuca bluesowy, emocjonalny „dół” i nie tracąc szlachetności przynosi falę optymizmu, podobnie sprawa ma się z Czego chcesz ode mnie. Być nie mogę, autorstwa basisty Lucjana Gryszki to pierwszy i od razu udany eksperyment z reggae (no dobra, Dżemowi reggae także nie było obce) – wypada szczerze i naturalnie. Prawdziwym szokiem jest natomiast Moja halucynacja – i gitarowo i w interpretacji wokalnej bliska dokonaniom… Velvet Revolver. To zupełnie nowa jakość u Riedla i Cree, tak samo jak wyjątkowo szybki i ostry utwór tytułowy.

W tym dynamicznym i formalnie urozmaiconym materiale nie gubi się na szczęście osobowość Bastka Riedla. Jako współautor lub autor prawie wszystkich utworów zadbał o odpowiednio nośne melodie (np. Jestem tu dla ciebie, Czego chcesz ode mnie), i charakterystyczne, proste, ale przekonujące teksty „o życiu”, z których większość napisał sam, a część – z Dariuszem Duszą. I właśnie stworzony do spółki z Duszą, uzupełniony naprawdę przejmującą gitarową solówką utwór Wieczne pytania, w którym wspomina swojego ojca, wydaje się najważniejszą pozycją wśród utworów nowego albumu. Już choćby dzięki temu utworowi Wyjdź… można uznać za udaną i ważną pozycję w dyskografii zespołu. A przecież i reszcie piosenek absolutnie nic nie brakuje.

CZYTAJ WIĘCEJ

Bilety

Recenzje

super super super jak zawsze
Na Cree bawiłam się świetnie, a na Dżem nie mam wątpliwości, że też rewelacyjnie.

Polecane